• Wpisów:9
  • Średnio co: 156 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 02:05
  • Licznik odwiedzin:1 331 / 1569 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Przepraszam że długo mnie nie było ponieważ sami wiecie są wakacje i wyjechałam nad jezioro na jakiś czas, a tam nie miałam dostępu do internetu.
Więc już niedługo pojawi się nowa historia
 

 
K- Widzisz... uhh... masz siostrę.
V- Co?? Ale jak to?
K- Tak wyszło, nie potrafię tego wytłumaczyć. Ma na imię Fortess powiedziałam jej że dzisiaj do niej przyjdziesz i zabierzemy ją do naszego stada.
Matka opowiadała mi o mojej młodszej siostrzyczce, a ja tylko szłam wpatrzona w ziemie. Jedno pytanie mnie ciągle dręczyło "Czemu to przede mną ukryłaś?" niestety nie miałam odwagi spytać. Zgodziłam się więc by po nią pójść, lecz nie chciałam iść tam sama z mamą więc spytałam się Atoma i Maggie czy by ze mną nie poszli. Zgodzili się byłam szczęśliwa że nie będę sama w trudnej dla mnie sytuacji. Musieliśmy przejść przez las i wdrapać się na góry by dojść do białej polany. Po jakimś czasie doszliśmy do celu. Zobaczyłam w oddali klacz, a obok niej dwa bawiące się źrebaki.
V- M-m-mamo?
K- Tak?
V- Bo ja się bardzo denerwuję.
K- Oj będzie dobrze, Fortess to ta szara.
Powiedziała Kamill uśmiechając się po czym podeszła do małej klaczki. Stałam jak kołek kilka metrów od nich nie wiedziałam co mam zrobić, czy iść i się przywitać, czy stać i czekać aż podejdą. Byłam w kropce. Gdy nagle mała klaczka do mnie nieśmiało podeszła.
F- H-h-hej.
V- Witaj malutka.
Uśmiechnęłam się, widziałam po niej że też nie ma pojęcia co zrobić. Usiadłam i zaczęłam mówić.
V- Nie bój się, ja też nie wiem co robić, mówić i tak dalej, więc może po prostu chodźmy do naszego stada po drodze sobie pogadamy i się bliżej poznamy.
Klaczka się uśmiechnęła po czym spytała niepewnie.
F- A czy w tym stadzie są jakieś źrebaki?
V- Są, nie martw się. Ale widzę że masz już tutaj kolegę.
F- Taak.. to Faith.
I tak sobie gadałyśmy przez całą drogę aż doszłyśmy do stada. Bardzo szybko się zaprzyjaźniłyśmy, no cóż w końcu jesteśmy siostrami. Tak w sumie dosyć szybko się z tym faktem oswoiłam. Prawie doszłyśmy, wiec zaproponowałam jej wyścig do stada... wygrała! Cóż jak widać jest szybsza ode mnie. ^^
Mam nadzieję że wszystko super się ułoży oraz że nie będzie miała takich problemów w dzieciństwie jak ja.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

V- Verge
K- Kamill
F- Fortess

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Mam nadzieję że moje historie nie są bez sensu i że wam się podobają, oraz przepraszam że ostatnio nic nie dodawałam ale po prostu nie mam czasu

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

"I tak gadałyśmy przez całą drogę"

"Zaproponowałam jej wyścig"

 

 
Obudziłam się dziś dosyć wcześnie, całe stado jeszcze spało. Więc poszłam do wioski czerwonoskórych lecz tam też wszyscy spali, i ludzie, i konie. Nie miałam co robić, wybrałam się do lasu do moich wilczych przyjaciół.
V- Jinx! Jinx! Gdzie jesteś?
J- Witaj Verge! Ostatnio rzadko nas odwiedzałaś.
V- Wiem i bardzo mi przykro z tego powodu.
J- No dobra nie ważne.
Bardzo długo się wygłupiałyśmy, biegałyśmy, skakałyśmy nawet nie zauważyłam że już jest południe!
K- Verge! Verge kochana gdzie jesteś?!
V- O nie! Przecież już jest południe! Przykro mi Jinx, ale muszę już iść.
J- Spoko, ale uważaj. Ostatnio widziałam w lesie kłusowników.
V- Dobrze.
Pobiegłam w stronę głosu wypowiadającego moje imię.
V- Mamo! Przepraszam Cię, obudziłam się dziś bardzo wcześnie i nie miałam co robić to poszłam...
K- Dobrze, nie jesteś już źrebakiem nie musisz mi się tłumaczyć.
Kamill się uśmiechnęła i znów zaczęła mówić.
K- Słuchaj, chcę ci coś powiedzieć.
V- No dobrze mów.
K- Tylko proszę nie bądź na mnie zła.
V- Dobrze, oczywiście że nie będę.
K- Tylko wiesz... boję się że źle to przyjmiesz... bo widzisz, pamiętasz jak ostatnio przytyłam prawda? A potem na jakiś czas zniknęłam.
V- No tak.
K- Bo widzisz poszłam w góry na białą polanę by...
Kamill naglę się zacięła i spojrzała w stronę gór.
V- Tak?
K- Bo.. ehh... widzisz...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

C.D.N

Chcecie się dowiedzieć co ukrywa Kamill przed Verge?

V- Verge
J- Jinx
K- Kamill

"Mamo!"
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wiem że w ostatniej historii pisałam jako narrator, ale już w następnych przygodach Verge i ogólnie w innych postach będę pisała jako Verge. Taki krótki informacyjny wpis, a już za chwilkę zacznę pisać nową historyjkę
 

 
Verge i Moon pobiegły do lasu gdzie spotkały ogiera.
M-Witaj Demon!
D-Hej Moon! Gdzie byłaś?
M-Cóż porwali mnie ludzie, a właśnie to jest Verge ona pomogła mi uciec.
D-Miło mi, Demon jestem.
V-Mi także.
Nagle kamienie zaczęły podskakiwać. Po chwili dało się słyszeć strzały, Verge spojrzała się w stronę skąd dochodził sztrzał. Byli to ludzie, biegli wprost na jej stado. Verge Pobiegła skrótem do domu, udało się! Była pierwsza.
V-Atom!!
A-Verge! Nareszcie jesteś!
V-Nie czas na pogaduchy. Biegną na nas ludzie, musisz zabrać stąd stado!
A-No dobrze.
Atom zbiegł do stada i im wszystko wytłumaczył. Zaczęli biec w stronę wodospadu, lecz Verge pobiegła w stronę przeciwną do swojej przyjaciółki Grace (czyt. Grejs).
V-Grace! Grace! Gdzie jesteś?!
G-Verge! Dawno cię nie widziałam, co się stało?
V-Musisz uciekać. Ludzie za chwile tutaj będą i zaczną walczyć!
G-Ale co ja mam zrobić?
V-Idź po swojego człowieka i pobiegnij na wzgórze, on zobaczy ludzi po czym powie to swoim, a ja powiadomię resztę koni by się zbierali do ucieczki.
G-Dobra.
Jak powiedziała tak zrobiły. Na szczęście udało im się uciec. Verge, Grace i jej człowiek cały czas siedzieli na wzgórzu i obserwowali. Pod wieczór ludzie poszli i czerwonoskórzy mogli wrócić do swojej trochę zniszczonej osady. Verge pożegnała się z Grace, po czym pobiegła do bespiecznego stada.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

V- Vegre
M- Moon
D- Demon
G- Grace
A- Atom

"Nagle kamienie zaczęły podskakiwać"

"Verge spojrzała się w stronę skąd dochodził strzał"

"Verge! Dawno cię nie widziałam,co się stało?"
 

 
Zaprowadzili Verge do dziwnego człowieka, miał on jej obciąć grzywę i zrobić dziwny znak na boku lecz ona się nie dała Niestety udało im się obciąć jej grzywę lecz znaku już sobie zrobić nie dała. Zaprowadzili ją do małej zagrody gdzie ją jakimś cudem osiodłali, jakiś człowiek na niej usiadł po czym wypuścili ją z człowiekiem na grzbiecie do większej zagrody. Zaczęła wierzgać, przewracać się, stawać dęba - nie dała się ujarzmić. Gdy skończyli się ochotnicy do próbowania złamania klaczy ich przywódca powiedział.
P- Rozsiodłajcie go i przywiążcie do tego słupa co tamten koń. Bez jedzenia i picia przez trzy dni.
Rozsiodłali Verge po czym zaprowadzili ją do słupa gdzie była już przywiązana jakaś klacz. Przywiązali ją i odeszli.
V- Hej, jestem Verge, mam takie pytanie co tu się dzieje i czemu ty tu jesteś?
M- Miło mi poznać, jestem Moon. Dzisiaj rano mnie złapali i tak samo jak ciebie kazali tu przywiązać.
V- Da się jakoś stąd wydostać?
M- Próbowałam lecz wszystko na nic.
V- Musi być jakiś sposób.
Verge zaczęła gryźć, ciągnąć ale wszystko na nic.
Minęły trzy dni, ludzie podeszli do klaczy i zaczęli je odwiązywać od słupa.
V- Szybko! Teraz mamy szansę!
Klacze wyrwały się i zaczęły galopować w stronę wyjścia. Udało się! Były wolne, lecz miały pościg. Pobiegły w przeciwną stronę, po chwili zgubiły pościg i się zatrzymały.
V- Nareszcie wolne!
M- Takk...
Moon uśmiechnęła po czym spojrzała na Verge.
M- Zapoznam cię z kimś, biegnij za mną.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
C.D.N

P- Przywódca
V- Verge
M- Moon

"Lecz znaku już sobie zrobić nie dała"

"Nie dała się ujarzmić"

"Nareszcie wolne!"
 

 
Wieczorem Verge zauważyła w oddali dziwne światło.
V- Atom! Choć tu!
A- Już idę. O co chodzi?
V- Co to za światło w oddali? Widzisz je?
A- No tak. Co to może być?
V- Nie wiem, ale chcę to sprawdzić.
A- Chyba nie zamierzasz tam pobiec?
V- Owszem zamierzam.
Verge zaczęła schodzić z góry by pobiec w stronę dziwnego światła.
A- Stój! Idę z tobą!
Atom się uśmiechnął i podszedł do Verg. Po około pół godziny dobiegli do światła, było to ognisko.
V- Atom spójrz!
Verge szepnęła i wskazała w lewo. Były tam śpiące przywiązane do drzewa konie.
A- Czemu oni są zawiązani?
V- Nie mam pojęcia.
Wtedy jeden z koni obudził się.
K- Co? Kim jesteście? Ahh.. Nie ważne uciekajcie stąd!
V- Ale co wam się stało?
K- Już jakiś czas temu złapali mnie i moich znajomych.
A- Da się to jakoś odwiązać?
K- Wiesz ile razy my to próbowaliśmy odwiązać?
Przez ten czas gdy Atom rozmawiał z nieznajomym ogierem, Verge podeszła do dziwnych istot śpiących na ziemi. Jeden z nich się obudził zobaczył Verge i Atoma obudził kolejną istotę. Wtedy Verge przewróciła jakąś butelkę - obudzili się wszyscy.
V- Atom uciekaj!
Atom zdziwiony spojrzał się w stronę Verge, po chwilce zobaczył że jakieś dziwne istoty wstają z ziemi i idą w stronę koni.
Zaczął uciekać wraz z Verge, dobiegli do stada ale ludzie nadal za nimi biegli.
V- Pobiegnij ze stadem w bezpieczne miejsce, ja ich odciągnę.
A- Ale jeśli coś ci się stanie?
V- Nie ważne, ważne że stado będzie uratowane. Jeśli nie wrócę to mnie nie szukajcie znajdę jakiś sposób by wrócić.
Atom zbiegł do stada, a Verge zaczęła zawracać do pogoni. Przebiegła obok nich po czym spojrzała do tyłu, ludzie zaczęli biec za nią. Plan się powiódł. Ciągle od nich uciekała lecz oni znów ją doganiają, odwróciła się jeszcze raz było mniej ludzi niż wcześniej, lekko się zdziwiła lecz zignorowała to i biegła dalej. Coś rzuciło jej się na szyje, była to lina - ktoś ją złapał. Spadła na nią druga, trzecia i czwarta lina, była cała obwieszona. Wierzgała cały czas próbowała uciec, dała spokój, ogier który mówił by uciekali spojrzał się na nią ze współczuciem. Verge bała się nie wiedziała co oni chcą z nią zrobić, cieszyła się jednak że stado uciekło i nie jest już zagrożone. Pozwolili jej wstać zdjęli liny z kopyt lecz założyli więcej na pysk, zaczęli iść w stronę odwrotną od stada, próbowała się wydostać, próbowała przegryźć liny lecz wszystko na nic. Poddała się, pozwoliła się zaprowadzić. Po jakimś czasie doszli do wielkiego budynku, tam pokazali Verge swojemu przywódcy.
P- Złamaliśmy już dużo dzikich koni, ten nie jest inny.
Złamała patyczek którym podtrzymywał pysk Verge po czym prasknęła.
P- Od dziś to jest mój wierzchowiec, lecz najpierw trzeba go przyszykować.
Czuła się obrażona ponieważ dziwny człowiek mówił na nią jakby była ogierem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

C.D.N

V - Verge
A - Atom
K - Koń
P - Przywódca

"Co to za światło?"

"Chcę to sprawdzić"

"Od dziś to jest mój nowy wierzchowiec"
 

 
Imię - Verge [czyt. Werdż]
Wiek - 3 lata
Rodzina - Matka
Cechy - Miła, stanowcza, mądra, skoczna, szybka, nieufna, czasami krnąbrna, czasami wredna itp.
Przyjaciele - Moon, Demon, Skay, Arena, Gracja, Lider, Jinx, Rusty, Maggie
Miłość - Atom
Wróg - Kess
Ulubione zajęcia - bieganie, skoki, śpiew, spędzanie czasu z przyjaciółmi, przesiadywanie w lesie, eksploracja nowych terenów.
Ma nietypowe znamię pod prawym okiem.
Jeśli chcecie wiedzieć coś więcej piszcie w komentarzach co.
A tu jej zdjęcie gdzie widać ją całą:


A tu gdzie widać jej znamię:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Hej, mam na imię Natasza i już od małego kochałam konie i MZDD ^^ Będę tu pisać historię z życia mojej oc Verge (czyt. Werdż). W następnym poście dodam jej pełne zdjęcie i opis Mam nadzieję że będziecie aktywni ^^ Pozdrawiam moją przyjaciółkę Maggie :3
  • awatar Rozdział z życia Maggie: Jejku jejku super się zapowiada! A i dziękuje bardzo za pozdrowienia! Pozdro! Moja przyjaciółka z klasy, gdybyśmy nie mieszkały tak daleko od siebie.... szkoda. ZAPRASZAM DO MNIE!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›